W tym roku wybrałam się pierwszy raz osobiście na cavaliade :)
Byłam tam wolontariuszem, nie sądziłam że się dostane, ale otwierając maila, na którym widniał napis:
"Gratulujemy!
Z największą przyjemnością powiadamiamy, że dostałeś się do Programu!!!"
Z największą przyjemnością powiadamiamy, że dostałeś się do Programu!!!"
zaniemówiłam, a potem do mnie dotarło, szybko czas zleciał, najgorszy był dojazd do Poznania, i powrót, niecałe 10 h pociągiem, żeby to jednym, w dodatku duże miasto do nie dla mnie :D
może gdybym miała własny samochód :D
ze zdjęciami słabo, nawet nie było kiedy robić, poza tym wszystkie mam na swoim kompie, który aktualnie jest zepsuty, a obecnie dopadłam się do kompa siostry:D
a co to przebiegu cavaliady to super atmosfera, każdy znalazłby coś dla siebie :D
Polaków ratował J. Skrzyczyński który wypadł najlepiej jeśli chodzi o ilość zajętych miejsc i potęge skoku :)
Targi były super, szkoda że nie mogłam wszystkiego kupić hahaha:)
ale kupiłam 'sobie' kilka drobiazgów, m.in owijki z które świetnie sprawiają swoją role, tylko muszę podkładki w styczniu jeszcze dokupić.
Nie wspominałam chyba że od (+,-) miesiąca jeżdżę Nadie, którą mam nadzieje będę jeździć i dogadam się z nią w końcu ..
Wieczorem dostane filmiki od rycerza(<33) z dzisiejszych skoków..
wstawiam jedno nasze foto, gdyż aparat się rozładował po 10 zdjęciach i lipa xD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz